Piętnaście lat startów
Piętnaście lat startów, tyleż lat treningów. Kto poznał choć trochę tajniki ćwiczeń sztangistów nie dziwi się, że wielu nie wytrzymało ich monotonii, skapitulowało przedwcześnie. „Profesor" nie znosił szablonów. Wespół z Augustynem Dziedzicem niezmordowanie szukali czegoś nowego, atrakcyjniejszego. Pomysły sprawdzał na własnym grzbiecie, eksperymentował. Stałe obcowanie ze sztangą, przygotowanie teoretyczne wyniesione z uczelni, zdobywane doświadczenia pozwalały mu dobrze poznać, samego siebie, posiąść umiejętność realnej oceny własnych możliwości. Ale czasami drobny, niezauważalny błąd, niedokładne uchwycenie gryfu czy złe ustawienie nóg mogły zniweczyć wielomiesięczny wysiłek. Takie przypadki zdarzały mu się nader sporadycznie. „... Zieliński, Łopatin, Kurencow, Jalayer, Kaczmarek, Ku-szew, Dehnavi, Kirżinow, Korol - to tylko niektóre z nazwisk wielkich rywali, z którymi przyszło mi mierzyć swe siły w walce o najwyższe trofea igrzysk, mistrzostw świata i Europy. Chociaż częściej wygrywałem z nimi, niż oni ze mną, to przecież samym swoim istnieniem inspirowali mnie do nieprzerwanego podnoszenia kwalifikacji. Dzięki nim, dzięki ich nieustępliwości i wytrwałości mogłem poznać treść zwycięstw najwyższej jakości. Bo wygrane w silnej konkurencji, gdy nikt nie kapitulował do końca, cieszą najbardziej. Wiedeńska Stadthalle, hala Rezy w Teheranie, tokijska hala Shibuya, budapeszteńska Sportcsarnok, meksykańska Theatro Insurgentes, warszawski Torwar, śofijska Uniwersjadowa czy monachijska Messehalle. Wystarczy połączyć każdą z tych nazw z właściwym zawodnikiem by stawały mi przed oczyma zacięte pojedynki, w których nie było miejsca dla słabych..."
| |