Przejechałem wtedy linię
Przejechałem wtedy linię mety bogatszy o szacunek dla starszych kolegów, którzy umieją walczyć. I pokorniejszy. Postanowiłem systematycznie dążyć do sukcesu, dó wielkiego zwycięstwa w wieloetapowym wyścigu! Poznałem już drogi, które prowadzą do takiego sukcesu." Faworytami IX Wyścigu Pokoju byli Włosi, a wśród nich ulubieńcy menażera Proiettiego, kandydaci na najbliższe mistrzostwa świata: Bruni i Cestari. Początek wyścigu zgodny był z przewidywaniami. Włosi wygrywają na pierwszym etapie dookoła Warszawy, a Bruni 1 Cestari są pierwsi na mecie. W Łodzi Cestari jest znów pierwszy na finiszu, Królak zajmuje 54 miejsce. W Katowicach dla odmiany Bruni przed Chwiendaczem, ale Królak jest już trzeci. W klasyfikacji ogólnej zajmuje jednak dopiero 34 miejsce. Na kolejnych etapach Królak jest teraz wciąż w czołówce, choć przeżywa ciężkie chwile na mecie. W Lipsku wreszcie jest drugi, ulegając na finiszu znakomitemu Holendrowi Wolfsowi. Trzeba tu dodać gwoli sprawiedliwości, że finisze nie były jego specjalnością. W każdym razie nie na stadionach. Na szosie potrafił wygrywać lotne premie. Gdy prowadził długim sprintem, ktokolwiek schowany za jego plecami, tuż przy kółku, nie miał szans wyskoczenia skutecznie naprzód. Ale na bieżni, gdy z reguły zwalniał na wirażu, dobry .sprinter, który odpoczął za szerokimi plecami Stanisława, potrafił go wyprzedzić.
| |