Tysiące godzin wyczerpującego treningu
Tysiące godzin wyczerpującego treningu, bezmiar przelanego potu. A jednak dziś, kiedy po latach odgrzebuje z zakamarków pamięci wspomnienia minionych dni, nie wahat się powiedzieć: „Boksowi zawdzięczam dosłownie wszystko. Rozpoczynałem od najniższego pułapu. Ot, młody niezrównoważony chłopak, szukający po omacku swego miejsca w życiu. Trudno przesądzić, jak potoczyłyby się moje losy, ale zdaję sobie sprawę, że właśnie sport pozwolił mi dojść do tego wszystkiego, co obecnie sobą reprezentuję. Wykształcenie, sława, szacunek ludzi - wszystko to pośrednio lub bezpośrednio zawdzięczam boksowi." Często, próbując określić czyjeś życie, sięgamy do arsenału banalnych, zdéwaluowanych swą powtarzalnością twierdzeń. W przypadku Jerzego Kuleją rolę taką spełnia na pewno synonim „walka". A jednak trudno, śledząc zamkniętą na kilkudziesięciu kartkach reporterskiego notesu jego życiową drogę, nie użyć tego słowa. Wrodzony temperament i żarliwa pasja, jaka towarzyszyła od najmłodszych lat wszystkim jego poczynaniom, nie pozwalały na jakiekolwiek kompromisy. Nie zaznał zbyt wiele rodzinnego ciepła. Wcześnie, bardzo wcześnie poznał bruk częstochowskiej ulicy, smak pierwszego papierosa. Chłopięca wrażliwa psychika, okaleczona rodzinnymi konfliktami, szukała moralnej rekompensaty. Nawet jeśli niezbyt jeszcze sprecyzowany i jasny był wymiar tej moralności. Dzieciństwo nauczyło go zbierać ciosy, z czasem nauczył się także je zadawać. Stanął w punkcie, w którym decydują się ludzkie drogi. I wówczas po raz pierwszy zetknął się ze sportem.
hotel w kielcach | |